niedziela, 30 marca 2014


John William Waterhouse
"Echo i Narcyz"


Jakim być? Wszystko jest mniej lub bardziej udawane. To jak się ubieramy, jak się żywimy, jakiej muzyki słuchamy, jakie filmy oglądamy. W jakim stopniu świadczą o "nas", a w jakim o tych osobach, które pokazujemy ludziom. Zachwycamy się "Smells Like Teen Spirit" nie zastanawiając się o czym Cobain śpiewa. Płaczemy przy "Zielonej mili", by zapomnieć o niej po wyłączeniu telewizora. Oglądamy horrory, tylko po to by poczuć trochę adrenaliny. Śmierć ludzi na ekranie staje się naszą rozrywką. I do tego marudzimy, cały czas, jakkolwiek by nie było. Czym stało się życie; parodią, sitcomem? Tylko tyle się chce od niego, żeby ponarzekać, obrazić się, obarczyć drugiego winą, że nam niewygodnie. Wzniosłe uczucia mają jeszcze jakąś wartość? Czy są maską teatralną, zakładaną po to by pokazać się od tej lepszej strony. Jak odróżnić szczery żal od rozchwiania emocjonalnego, cynizm od egoizmu?